Czy istnieje prawdziwa przyjaźń między kobietą, a mężczyzną? Zdania na ten temat są podzielone. Czy zatem przyjaźń pomiędzy dawnymi kochankami jest w ogóle możliwa? Sprawdzam to każdego dnia...

Blog > Komentarze do wpisu
Spacer
Przerwa najwyraźniej dobrze służyła „B”. Właściwie to w jej postawie nic się nie zmieniło, bo nadal była zdystansowana i chłodna, ale teraz mogła przynajmniej przestać się przejmować tym, że rani mnie swoim zachowaniem i tak też zrobiła. Ja mogłem jedynie obserwować jej beztroskę z zaciśniętymi zębami. Ostatecznie to był przecież mój pomysł, a nie jej...

Minął dobry tydzień, podczas którego nasze kontakty ograniczały się jedynie do urywanych rozmów w ramach służbowych przerw na papierosa. „B" nie wykazywała potrzeby choćby minimalnego nawet zacieśnienia naszych relacji. Z biegiem czasu ja także powoli zacząłem obsuwać się po urwisku obojętności, ale tak jak człowiek tracący równowagę łapie się instynktownie tego co ma pod ręką, tak też ja desperacko zaproponowałem byśmy wybrali się na spacer. Zgodziła się. Pamiętam dokładnie te późnowiosenne popołudnie na rozgrzanych słońcem bulwarach. Szliśmy bez pośpiechu to ścieżkami, to po łąkach, nie rozmawiając prawie wcale, a jedynie chłonąc chwilę. Ileż razy przemierzaliśmy we dwoje te okolice, ileż pięknych wspomnień przywoływały znane kształty i krajobrazy. A wszystkie one odległe i wręcz nierealne w świetle ostatnich wydarzeń. Usiedliśmy na łagodnej skarpie, a po chwili „B" obsunęła się niżej i położyła się pomiędzy moim nogami, kładąc jednocześnie głowę na moim brzuchu. Trwaliśmy tak w milczeniu kilkadziesiąt minut, śledząc wzrokiem powolne opadanie tarczy słonecznej. Gdy słońce zupełnie skryło się za widnokręgiem i zaczął zapadać zmrok ruszyliśmy z powrotem. Nie od razu, ale w pewnym momencie moja dłoń ujęła rękę „B". Nie zrobiłem tego świadomie, to był odruch. Chwyciłem ją mocno, zdecydowanie, jakbym raz zaciśniętych palców nie zamierzał już nigdy rozewrzeć. Spojrzała na mnie ciepło, chyba pierwszy raz od dłuższego czasu. Poprosiła żebym uważał, by nie zmiażdżyć jej dłoni, a okrasiła to tak serdecznym uśmiechem, że byłem w tym momencie gotów wybaczyć jej wszelkie dotychczasowe niegodziwości, gdyby o to poprosiła. Szliśmy tak całą drogę powrotną nie zważając na to, że ktoś znajomy mógłby nas zobaczyć. Czułem się wtedy jakby to był dopiero początek naszej wspólnej historii, jedna z naszych pierwszych randek, a nie najpoważniejszy kryzys wiary w to co nas łączyło. Kiedy dotarliśmy do samochodu zrobiła coś, czego się nie spodziewałem. Zaprosiła mnie do siebie na lampkę wina, a ja, choć zaskoczony, nie odmówiłem.

Usiedliśmy w jej przytulnej kuchni, otworzyliśmy chłodną butelkę i sączyliśmy z kieliszków słomkowy, orzeźwiający trunek. Atmosfera rozluźniła się jeszcze bardziej, rozmowa stała się swobodniejsza. Z każdym kolejnym łykiem, a potem kieliszkiem czułem jakby wracała dawno utracona nić porozumienia. Zniknęło napięcie, a negatywne zdarzenia i emocje ulegały coraz mocniejszemu rozmyciu i zatarciu. W pewnym momencie „B" przeprosiła mnie i udała się pod prysznic chcąc zmyć z siebie wspomnienie minionego dnia. Siedziałem sam w pomieszczeniu, dopijając ostatnie krople i rozmyślając nad paradoksem całej sytuacji. To jednak potrafimy tak „normalnie" być ze sobą? Bez sprawiania sobie nawzajem przykrości, bez nieufnych spojrzeń i krytycznych uwag? Po prostu rozmawiać, zamiast pojedynkować się na słowa i kaleczyć wyrzutami? Z czego się to bierze, bo przecież alkohol nie mógł być jedyną przyczyną? Skąd ta nagła zmiana, no skąd?!

Próbowałem znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie, kiedy moje rozważania przerwała „B". Stanęła w drzwiach ubrana jedynie w koszulkę nocną i koronkowe majteczki. Z kilku metrów czułem bijącą od niej świeżość i delikatny zapach kosmetyków. Gdybym nie siedział w tej chwili na krześle, to nogi ugięłyby się pode mną z wrażenia. Moje oczy łapczywie omiatały dawno nie widziane, ulubione i wyśnione kształty. Stała tam jak gdyby nigdy nic i wycierała włosy ręcznikiem, jakby robiła to codziennie w moim towarzystwie. Dłuższą chwilę patrzyłem na nią jak oniemiały, ale nagle gdzieś w głowie pojawiły się myśli kontrastujące z tym rajskim obrazem. Wspomnienia „B" takiej jaką była dla mnie przez ostatnie tygodnie – chłodnej, zdystansowanej, nieczułej i oschłej. Czar prysnął. Wstałem i powiedziałem, że na mnie już czas, po czym zacząłem dzwonić po taksówkę. Dostrzegłem zawód w jej oczach, ale nie zaoponowała. Nie liczyłem na to. Byłem pewien jak nigdy wcześniej, że tego wieczoru nic nie ma prawa się między nami wydarzyć, bo ja do tego nie dopuszczę.

Samochód przyjechał nadspodziewanie szybko, więc zdążyliśmy wymienić ledwie kilka zdań, ubrałem się, cmoknąłem ją w czoło i wyszedłem. Zanim dotarłem do domu zadzwonił mój telefon. To była „B". Powiedziała smutnym głosem, że chciała się do mnie przytulić i przykro jej, że wyszedłem tak nagle. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że niczego bardziej nie pragnąłem, ale przeczuwałem, że na tym by się nie skończyło, a nie chciałem jeszcze bardziej komplikować i tak już pogmatwanej sytuacji. Na tę kolejną woltę w naszych relacjach zwyczajnie nie miałem już siły...

piątek, 18 listopada 2011, romanser

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Zit, cnz199.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/18 15:45:47
Koniec?
Blablabla...
Widać od pierwszej linijki ( słowo "przerwa" ), że Wasz koniec to ściema, a pani niedopchnieta dawno pchnieta nie była.
A Ty się miotasz dalej jak gówno w przeręblu.
Ot co.
-
2011/11/18 17:47:03
Oj, ale miękki jesteś.
Weź no zmień kochankę :)
Cmok.
-
Gość: anouk, 85-222-100-173.home.aster.pl
2011/11/18 20:56:52
Z tego co piszesz...jesteśmy ok pół roku po fakcie, swoją drogą ciekawe jak sie sprawy mają na bieżącą. Wracajac do clue...nie ma mowy nigdy nie bedzie miedzy Wami "normalnie" nie ma sie co łudzić..wiem z doświadczenia, po roku wciąż ten sam uścisk w dołku i żal gdy On całuje w czoło chociaż wiem że powinnam mieć satysfakcje bo przecież sama chciałam "takiego" końca. Wyjdz i nie wracaj albo zostań i ciagnij tą bajke, normalności nie bedzie. Zycze naj.
-
2011/11/19 00:37:53
No i jak tu nie twierdzić że B nie wie czego chce. Przeciez to mozna wyczytać z każdej notki w której wspominasz jakie kolwiek jej zachowanie. Sama jest oschła, potem smutna że sie nie przystawiałeś do niej. Nie ma normalności z taką kobietą.
-
Gość: fantasmagoria, d143-0.icpnet.pl
2011/11/19 17:22:34
Pojechales z ta retrospekcja i teraz niektorzy nie nadazaja za watkiem ;) O ile wierze ze koniec oznajmiony na blogu to faktycznie koniec to cos czuje ze zanim tam dotrzesz narracyjnie to cos jeszcze sie w fabule wydarzy. Czy tylko ja zauwazam ze im gorzej miedzy wami tym liryczniej na blogu? ;)
-
Gość: anouk, 85-222-100-173.home.aster.pl
2011/11/19 19:31:29
Nadązać raczej nadązają..tylko na tyle na ile życzy sobie Pan Autor
-
2011/11/21 13:34:07
"Koniec" - to był wpis "na gorąco" i nadal obowiązuje. Cała reszta jest i będzie próbą odpowiedzi na pytanie jak do tego doszło.
-
2011/11/21 19:59:22
Czyli jednak koniec? na pewno? na 100%?
-
Gość: anouk, 85-222-100-173.home.aster.pl
2011/11/21 20:07:21
my bad...czekamy zatem
-
2011/11/28 12:21:59
Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty...
Odpuściłam i już nie walczę... On twierdzi, że się przyjaźnimy dziś już wiem, że nie istnieje przyjaźń po romansie.
-
Gość: estrzy, host-79.173.6.158.tesatnet.pl
2011/11/28 17:35:48
Najgorsza jest przyjaźń ze swoimi byłymi partnerami bo nigdy żadna ze stron nie spojrzy na drugą obojętnie. Przez rok przyjaźniłam się z moim niegdyś chłopakiem. Myślałam, że to możliwe i prawdziwe i bardzo mi na tym zależało. Sądziłam, ze taka przyjaźń jest możliwa gdy miłość już się przerobiło. Myliłam się.. Jeśli ludzi łączyło prawdziwe uczucie, to wspomnienia i małe jej fragmenty będą się odzywać jak odłamki szkła w ranie. Nic nie jest proste a już szczególnie patrzeć obojętnie na kogoś kogo się kiedyś kochało...
-
Gość: fantasmagoria, d143-0.icpnet.pl
2011/11/28 18:39:00
...albo kocha nadal. Roman bo ty wlasciwie nie powiedziales kto tu kogo porzucil a moze to byla wspolna decyzja?
-
2011/11/29 07:58:45
Wszystko wyjaśni się w swoim czasie.
-
2011/12/06 13:30:14
Pisz co dalej proszę :)
-
2011/12/06 13:34:28
No proszę... Mówisz i masz :-)